poniedziałek, 24 lutego 2014

Elfen Lied - pieśń elfów

Bei Nacht im Dorf der Wächter rief: Elfe!
Ein ganz kleines Elfchen im Walde schlief
wohl um die Elfe!
Und meint, es rief ihm aus dem Tal
bei seinem Namen die Nachtigall,
oder Silpelit hätt' ihm gerufen.
Reibt sich der Elf' die Augen aus,
begibt sich vor sein Schneckenhaus
und ist als wie ein trunken Mann,
sein Schläflein war nicht voll getan,
und humpelt also tippe tapp
durch's Haselholz in's Tal hinab,
schlupft an der Mauer hin so dicht,
da sitzt der Glühwurm Licht an Licht.
Was sind das helle Fensterlein?
Da drin wird eine Hochzeit sein:
die Kleinen sitzen bei'm Mahle,
und treiben's in dem Saale.
Da guck' ich wohl ein wenig 'nein!«
Pfui, stößt den Kopf an harten Stein!
Elfe, gelt, du hast genug?
Gukuk!
(Eduard Mörike, Elfenlied)

W nocy w wiosce stróż zawołał: elfie!
Spał maleńki elfik w lesie
dokładnie o jedenastej!
I myśli, że zawołał go z doliny
jego imieniem słowik,
lub Silpelit wezwał go.
Więc przeciera swe oczy elf,
wychodzi ze swojej ślimaczej skorupy
i jest jak pijany,
jego drzemka nie została dokończona;
a on kuśtyka w dół, człap człap
przez leszczynowe drzewa dalej ku dolinie,
przemyka się przez ten zbity mur,
a tam błędny ognik - światło na świetle.
"Cóż to są te jasne okna?
Tam wesele wewnątrz trwa;
mali ludzie siedzą na uczcie,
i kręcą się na salonach.
Toż nie zaszkodzi, gdy trochę zerknę, oj nie!"
Oj, uderza głową o twardy głaz!
Elfie, znaczy się, masz już dość?
Ku-ku, ku-ku!
(tłum. Klaudyna Kopała)

Elfed Lied to tytuł mangi (2002-2005) oraz jej adaptacji anime (2004), powstającej jeszcze zanim seria komiksowa została ukończona (stąd różnice w zakończeniach). To interesujący serial, opowiadający losy dicloniusów, istot o nie w pełni wyjaśnionej proweniencji, w połowie ludzkich, w połowie zupełnie obcych. Diclonius wygląda jak człowiek, jednak posiada na głowie dziwne znamiona w kształcie rogów (u postaci kobiecych przypominające zresztą bardziej kocie uszy) oraz obdarzony niezwykłą wytrzymałością i siłą, ze względu na niewidzialne "wektory" - niezniszczalne potężne "ręce", sterowane siłą woli. Według służb wojskowych, diclonius to dalsze stadium rozwoju człowieka, które będzie miało wyniszczyć rodzaj ludzki. I faktycznie - gdy w wieku lat trzech dicloniusy zaczynają panować nad swoimi "wektorami", wykorzystują je najczęściej do dekapitacji mniej lub bardziej przypadkowych osób. Wkrótce widzowi zostaje nakreślone więcej szczegółów: istnieją "królowe" dicloniusów, które mają zdolność rozrodczą, a ponadto poprzez dotknięcie człowieka swoimi wektorami, zarażają go wirusem, dzięki któremu potomstwo ofiary również jest dicloniusami, jednak niezdolnymi do rozrodu - zwanymi "silpelitami".

Główną bohaterką serialu jest diclonius Lucy, która ma drugą osobowość, powstałą na skutek urazu głowy - Nyu, uosobienie niewinności i dobroci. Choć na początku ukazana jest ona w scenie gore, gdy opuszcza tajemnicze laboratorium, zabijając każdego, kto stanie jej na drodze, to wkrótce właśnie przybiera formę Nyu, aby trafić do domu Kouty i Yuki. Są oni kuzynami, jednak Yuka żywi do Kouty romantyczną i przepełnioną zazdrością miłość. Gdy na pobliskiej plaży spotykają nagą, samotną Nyu, która nie potrafi wymówić żadnego słowa, a z której głowy sterczą dziwaczne "rogi", postanawiają się nią zaopiekować i przygarnąć do domu. Sytuacja od początku staje się niepokojąca, gdyż dziewczyny poszukuje policja w całym mieście. Kolejną ważną postacią jest Mayu, skrzywdzona dziewczynka, która uciekła z domu - a którą wkrótce Kouta i Yuka decydują się adoptować. Wkrótce przyjdzie poznać kolejne dwa dicloniusy: Nanę (która nigdy nie zapragnęła rozlewu krwi) oraz Mariko (która jest silpelitem trzeciego pokolenia, niezwykle silnym).

Nie ma wątpliwości, że cała seria ocieka flakami i ostrymi scenami gore, gdzie głowy i ręce ofiar dicloniusów fruwają pod sufitem, a małe dziewczynki mają nieraz twarze umazane odpryskami krwi. Z powodu tej brutalności serial otrzymał dość ambiwalentne oceny, w których jednak interesująca linia fabularna potrafiła przekonać większość krytyków. Do tego dochodzą silne elementy ecchi (jap. frywolne) - od braku poczucia wstydu odsłoniętego ciała u dicloniusów, poprzez niewinną nagość 18-letniej Nyu i jej zabawy z Yuką czy wspólne kąpiele dziewcząt w tradycyjnej łaźni, aż po klasyczne sceny Nyu pochylającej się przy sprzątaniu. W japońskiej koncepcji manga/anime niewątpliwie część fabuły została zaplanowana pod kątem męskiego grona odbiorców, co zresztą potwierdza centralna postać Kouty, rozdartego pomiędzy dwoma kobietami.

Czy dicloniusy to urodzeni mordercy? Według fabuły ukazanej w serialu nie do końca. Ich żądza krwi wynika z odrzucenia i zranionych uczuć. Są to wyklęci przez ludzi "inni", odmieńcy, upokarzani przez rówieśników lub więzieni od urodzenia z dala od swoich rodziców. Wprawdzie wśród rozmów między bohaterami serialu pada ostrzeżenie, że dicloniusy są skłonne zabić własnych rodziców, jednak na przykładzie fabuły samego serialu nie można tego potwierdzić (odnalezienie ojca jest kluczowe nawet w historii przerażającej Mariko).

Postaci w serialu są dynamiczne - pojawia się duża ilość elementów biograficznych, mających nakreślić linię zmian ich charakterów i motywacji. Jednak najważniejsze pozostają przemyślenia filozoficzne na temat człowieczeństwa i jego granic. Odrzucenie i nienawiść są mechanizmami wywołującymi destrukcję, zaś otwartość i miłość potrafią powstrzymać najgorszą zbrodnię. Dicloniusy od dzieciństwa są bardziej inteligentne, bardziej wrażliwe, a tajemniczy instynkt podpowiada im, że ludzie nie są godni ich zaufania. Widać to szczególnie w historii Lucy, która pragnęła przyjaźni, ale ze względu na swoją dziwność została skrzywdzona (m.in. scena, gdy rówieśnicy w domu dziecka zabijają na jej oczach szczeniaka). Dzięki rozdwojeniu jaźni, jej pozytywne cechy mogły przetrwać i ujawnić się w dorosłym życiu - jako Nyu.

Tytuł tej serii jest zaczerpnięty z twórczości Eduarda Mörike, poety niemieckiego doby romantyzmu - mianowicie wiersza Elfenlied powstałego w 1837 roku (publikacja 1938), do którego wkrótce Hugo Wolf skomponował melodię. Wiersz opowiada o elfie, który zostaje zbudzony ze snu tajemniczym wołaniem o 11 w nocy (tutaj warto zwrócić uwagę na grę słów w języku niemieckim: Elf jako stworzenie mitologiczne czy baśniowe, ale także elf jako jedenaście). Wychodzi on ze swojego domku (skorupy ślimaczej) i podąża przez las w stronę światła, które ostatecznie okazuje się tylko złudzeniem. Przez chwilę widzi on piękną, powabną ucztę, jednak gdy sen (lub czar?) pryska, okienko staje się głazem (domyślamy się, iż na powrót - że od początku była to iluzja). Ostatni wers wiersza to rozlegający się śpiew kukułki, symbolizującej być może iluzję czy podstęp, a może po prostu przebudzenie się. Elf, który biegł w amoku, zbudzony w środku nocy, miał być "jak pijany" - zdawało mu się, że jego imię wykrzyknął słowik lub Silpelit (zresztą, "stróż", który pojawia się w pierwszym wersie, również może być tylko złudzeniem elfa). Tajemnicza postać o imieniu Silpelit pochodzić ma z opery Mörike, zatytułowanej Eduard auf dem Seil. Niestety póki co nie udało mi się ustalić, kim dokładnie był Silpelit. Być może autorka mangi, Lynn Okamoto, również nie sięgała tak daleko do źródeł i wykorzystała to słowo bez badania jego korzeni, niemniej mogłoby to rzucić ciekawy kontekst na możliwości interpretacyjne postaci silpelitów w japońskich seriach.

Pieśń Elfenlied w akompaniamencie fortepianu:

Ciekawy jest również opening serialu, w którym pojawia się wykonanie fragmentu Dawidowego Psalmu z Wulgaty (łacińskie tłumaczenie Biblii):

30 os iusti meditabitur sapientiam et lingua eius loquetur iudicium
31 lex Dei eius in corde ipsius et non subplantabuntur gressus eius
32 considerat peccator iustum et quaerit mortificare eum
33 Dominus autem non derelinquet eum in manus eius nec damnabit eum cum iudicabitur illi
34 expecta Dominum et custodi viam eius et exaltabit te ut hereditate capias terram cum perierint peccatores videbis
35 vidi impium superexaltatum et elevatum sicut cedros Libani
36 et transivi et ecce non erat et quaesivi eum et non est inventus locus eius
37 custodi innocentiam et vide aequitatem quoniam sunt reliquiae homini pacifico
38 iniusti autem disperibunt simul reliquiae impiorum peribunt
39 salus autem iustorum a Domino et protector eorum in tempore tribulationis
40 et adiuvabit eos Dominus et liberabit eos et eruet eos a peccatoribus et salvabit eos quia speraverunt in eo

(Wulgata, Psalm 36; jak widać miał on wówczas przypisany inny numer niż obecnie)
30 Usta sprawiedliwego głoszą mądrość i język jego mówi to, co słuszne.
31 Prawo jego Boga jest w jego sercu, a jego kroki się nie zachwieją.
32 Występny czatuje na sprawiedliwego i usiłuje go zabić,
33 lecz Pan nie zostawia go w jego ręku i nie pozwala skazać, gdy stanie przed sądem.
34 Miej nadzieję w Panu i strzeż Jego drogi, a On cię wyniesie, abyś posiadł ziemię; zobaczysz zagładę występnych.
35 Widziałem, jak występny się pysznił i rozpierał się jak cedr zielony.
36 Przeszedłem obok, a już go nie było; szukałem go, lecz nie można było go znaleźć.
37 Strzeż uczciwości, przypatruj się prawości, bo w końcu osiągnie [ten] człowiek pomyślność.
38 Wszyscy zaś grzesznicy będą wyniszczeni, potomstwo występnych wyginie.
39 Zbawienie sprawiedliwych pochodzi od Pana; On ich ucieczką w czasie utrapienia.
40 Pan ich wspomaga, wyzwala; wyzwala ich od występnych i zachowuje, do Niego bowiem się uciekają.

(Biblia Tysiąclecia, Ps 37, 30-40)

W oryginalnej czołówce zresztą psalm połączony został z rysunkami nawiązującymi do twórczości Gustava Klimta, zwłaszcza słynnego Pocałunku:


Na koniec jeszcze jako ciekawostka - oficjalna strona serialu w języku japońskim (na tyle przejrzysta, że można obejrzeć sporo ciekawych galerii bez znajomości tego języka): vap.co.jp/elfenlied/

niedziela, 5 stycznia 2014

Kumkwaty - złote mini-pomarańcze

Kumkwat - czy też kam-kwat w języku kantońskim (z którego wywodzi się popularna nazwa tego krzewu oraz jego złotych owoców) - to najmniejszy cytrus świata; rozmiar jego owoców porównywany jest do dużych oliwek. Niniejszy artykuł poświęcony jest oczywiście owocom - warto jednak pamiętać, że małe drzewka kumkwatu są popularne jako rośliny doniczkowe. W temacie uprawy cytrusów, w tym różnych gatunków kumkwatu, powstało kilka poradników wirtualnych (w tym w j.polskim - naszecytrusy.pl). Najbardziej popularnym gatunkiem tej rośliny jest kumkwat perłowy - Fortunella margarita, istnieje jednak aż pięć innych: japoński (F.japonica), F.crassifolia, F.hindsii, F.obovata oraz F.polyandra.
Pomimo ogólnoprzyjętej nazwy chińskiej, kumkwat to roślina autochtoniczna dla rozleglejszych terenów Azji południowej oraz całego obszaru azjatycko-pacyficznego. Najwcześniejsze wzmianki historyczne o kumkwacie w chińskiej literaturze sięgają XII wieku. Od wieków kumkwaty uprawiano również w Indiach, Japonii, na Tajwanie i Filipinach oraz innych krajach Azji południowo-wschodniej. Owoc nosi inne, podobne do siebie nazwy: gān jú (język mandaryński), kim quất (wietnamski), somchíd (tajski), geumgyul (koreański), kinkan (japoński) czy też muntala (nepalski).
Do Europy kumkwat sprowadził szkocki badacz Robert Fortune w 1846 roku, członek i kolekcjoner z Towarzystwa Ogrodniczego w Londynie (London Horticultural Society), wkrótce po tym kumkwat trafił również do Północnej Ameryki. Roślina ta należy do rodziny rutowców. Kumkwat to najmniejszy cytrus świata, a zarazem jedyny, który jest spożywany wraz ze skórką. Kalorycznie odpowiada on winogronom - jest dobrym urozmaiceniem dla osób stosujących diety. Zarazem zawiera wysokie dawki witaminy C, tak jak pomarańcze, a także wiele ważnych składników odżywczych.
Kumkwaty można do 2 dni przechowywać w temperaturze pokojowej. Lepiej jednak trzymać je w papierowej torebce w lodówce. Ich cena rynkowa wynosi około 50zł za kilogram (w UK: ok. £10.00/kg).

Kumkwaty, jak wspomniałam, spożywa się razem ze skórką. Wewnątrz owoc jest kwaśny, zaś skórka nadaje mu słodkiego aromatu. To w skórce znajduje się wiele zdrowotnych olejków eterycznych, błonnika oraz antyoksydantów. Z tego powodu ważne jest dokładne opłukanie surowych owoców przed spożyciem. Kumkwaty często są stosowane do sałatek w formie surowej czy kandyzowanej. W Azji bardzo popularne są takie przetwory jak dżem, sok czy galaretka, a także wykorzystywane przy marynowaniu mięs i owoców morza. Surowy stanowi wspaniałą przekąskę - zwłaszcza, jeśli przegryza się go w całości. Trzeba jednak uważać na niewielkie pestki (podobne do tych w mandarynkach)!

WŁAŚCIWOŚCI ODŻYWCZE I ZDROWOTNE KUMKWATU W 100G OWOCÓW
Źródło: USDA National Nutrient data base (2004)
tłum.KK
Składnik Wartość odżywcza Zalecane dzienne spożycie
Energia 71 Kcal 3.5%
Węglowodany 15.90 g 12%
Białko 1.88 g 3%
Tłuszcze 0.86 g 4%
Cholesterol 0 mg 0%
Błonnik 6.5 g 17%
WITAMINY
Kwas foliowy 17 µg 4%
Witamina B3 (PP) 0.429 mg 2.5%
Kwas pantotenowy 0.208 mg 4%
Pirydoksyna (witamina B6) 0.036 mg 3%
Ryboflawina (witamina B2) 0.090 mg 7%
Tiamina (witamina B1) 0.037 mg 3%
Vitamin A 290 IU 10%
Witamina C 43.9 mg 73%
Vitamin E 0.15 mg 1%
Witamina K 0 µg 0%
ELEKTROLITY
Sód 10 mg 0.5%
Potas 186 mg 4%
MINERAŁY
Wapno 62 mg 6%
Miedź 0.095 mg 10%
Żelazo 0.86 mg 11%
Magnez 20 mg 5%
Mangan 0.135 mg 6%
Selen 0.0 mcg 0%
Cynk 0.17 mg 1%
FITOSKŁADNIKI
β-Karoten 0 µg --
α-karoten 155 µg --
ß-kryptoksantyna 193 µg --
Luteina i zeaksantyna 129 µg --


Błonnik, jaki spożywamy w kumkwacie, składa się z mieszaniny garbników, pektyny, hemicelulozy oraz innych polisacharydów nieskrobiowych.
Olejki eteryczne, jakie znajdziemy w tym owocu, to: limonen, pinen, α-bergamoten (olejek bergamotowy), kariofilen (olejek goździkowy), α-humulen oraz α-muurolen.
Stwierdzono co najmniej kilka zdrowotnych właściwości kumkwatu. Ze względu na wysoki poziom witaminy C, spożywanie tego owocu wzmacnia system odpornościowy organizmu, wspomaga zwalczanie chorób układu oddechowego i działa pozytywnie na kondycję naszej skóry. Witamina C sprzyja także oczyszczaniu nerek (a więc zmniejszeniu ryzyka powstawania kamieni) oraz skuteczniejszemu gojeniu ran. Olejki eteryczne wpływają na usuwanie kamieni żółciowych, łagodzenie objawów zgagi, a także hamowaniu komórek nowotworowych. Żelazo i miedź - występujące w kumkwacie - są głównymi składnikami potrzebnymi do produkcji czerwonych krwinek. Potas wpływa na regulację ciśnienia krwi, zaś dzięki błonnikowi kumkwat ma właściwości łagodzące dla układu trawiennego, zwłaszcza jelit.
Czasopismo "International Journal of Molecular Sciences" wykazało, iż kumkwat ma działanie przeciwdrobnoustrojowe oraz przeciwbakteryjne. Zgodnie z artykułem w "Food Chemistry" (2012), kumkwat hamuje rozwój komórek rakowych przy nowotworze prostaty. Koreańscy naukowcy udowodnili podczas badań w 2010 roku, że przeciwzapalne i antybakteryjne właściwości tego owocu wspierają zwalczanie patogenów skóry, stąd ważnym zastosowaniem rośliny może być przyrządzanie okładów do stosowania zewnętrznego. W "Plant Foods for Human Nutrition" (2009) poświęcono artykuł badaniom nad kumkwatem, przeprowadzanym w Grecji, gdzie udowodniowo wysokie stężenie antyoksydantów oraz bioaktywnych fenoli, znanych jako substancje przeciwnowotworowe oraz ochronne dla struktury ludzkiej skóry. Obecnie trwają badania nad wpływem kumkwatu jako elementu diety przy obniżaniu poziomu cholesterolu.

Smacznego!

środa, 25 grudnia 2013

"Życie świadome" (Waking life) - co to znaczy?

Życie świadome (2001, reż. Richard Linklater) to wielopłaszczyznowa podróż nie tylko w głąb podświadomości głównego bohatera, ale i w głąb całego świata metafizycznego, nie można być do końca pewnym, czy mamy tu do czynienia ze snem stworzonym przez jego umysł, czy też snem narzuconym, przebywaniem w jakimś świecie, być może po prostu naszym - ujętym w groteskowe, surrealistyczne chwile spełnienia.

Pierwsza rzecz, jaka narzuca się w przypadku tego filmu, to ciekawa gra słowna tytułu. Polskie tłumaczenie Życie świadome jest całkiem udane, jeśli idzie o próbę przełożenia angielskiego odpowiednika, gdyż "waking dream" oznacza "sen na jawie"; dosłownie przekładając, należałoby użyć sformułowania "życie na jawie". Naturalne skojarzenie wielu osób to "lucid dreaming" - świadome śnienie, kontrolowanie swoich snów. Nie o tym rodzaju świadomości jest jednak ten film. Świadome śnienie jako współczesna praktyka ezoteryczna opiera się o tworzenie własnej rzeczywistości, często będącej tylko kontynuacją codziennej konsumpcjonistycznej pogoni. Tymczasem tutaj jest to raczej podróż szamanistyczna. Bohater Życia świadomego nie kontroluje światów, z jakimi przychodzi mu się zmierzyć - wręcz chce się obudzić, a nie może. Przeżywa tę wędrówkę, będąc świadom samego siebie, swojego istnienia, swoich myśli, swojego umysłu. Struktura świata wyśnionego jest jednak niezależna od niego, w pewnym sensie "zewnętrzna", w ten sposób nabiera niemal realnych rysów, zdaje się, że podróż głównego bohatera to podróż w świat metafizyki pozostający w ścisłym związku z rzeczywistością znaną nam na co dzień.

Trudno jest opisać fabułę dokładnie, zaś streszczanie jej w skrócie ujęłoby niestety jej specyfice. Wszystkie wydarzenia i słowa mają szeroki kontekst, są niejednoznaczne. Reżyser pozwala tutaj każdemu na swobodne ocenianie każdej wypowiedzianej kwestii. Główny bohater jest tylko obserwatorem przez większość czasu - nie mówi, co myśli, a gdy zaczyna mówić - jego przemyślenia również są sprytnie niesprecyzowane na tyle, aby ograniczać pogląd widza. Fabuła bowiem polega na tym, że bezimienny główny bohater spotyka się z różnymi imiennymi lub anonimowymi ludźmi, słucha tego, co mają mu do powiedzenia na temat ludzkiej egzystencji, wszystkiego, co w życiu najważniejsze. Pojawiają się nazwiska wielkich filozofów, pojawiają się współczesne i starożytne teorie, wiele przełomowych teorii i sławnych sentencji, ale i swobodne osobiste przemyślenia, sformułowane prostymi słowami, opakowane w proste porównania, myśli zwykłych ludzi, których coś, jakiś moment w życiu, pobudził do tego, aby przystanąć i zastanowić się nieco dłużej nad tym, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. W pewnym momencie wreszcie bohater orientuje się, że nie jest w stanie się wybudzić ze snu. Każde kolejne przebudzenie to tylko lżejsze stadium snu. Ma coraz silniejszą świadomość tego, że śni, zaczyna rozumieć, w jaki sposób śnić - ale nie jest w stanie dotrzeć do świata w pełni realnego... Każda sceneria po kolei, do której przenosimy się razem z głównym bohaterem, jest inna, ale przynosi kolejne, układające się w spójną całość elementy układanki. Dzięki temu, bohater coraz bardziej zbliża się do Prawdy, pozostając jednak na łasce otaczającej go Iluzji.

Interesująca jest nie tylko treść, ale i dobrze dopasowana forma filmu. Jest to tzw. animacja rotoskopowa. Ta czasochłonna technika polega na przerobieniu całego filmu, klatki po klatce, na animację. Stąd miejscowe, niezwykłe wręcz podobieństwo do rzeczywistości, jednak ze względu na ciągłą ruchomość wyodrębnianych elementów tła sprawia wrażenie bardzo trudnego snu lub rzeczywistości widzianej oczami osoby, która zażyła jakieś substancje psychodeliczne. Wygląd postaci (zwłaszcza widoczny na przykładzie głównego bohatera, którego możemy porównywać z poszczególnymi "wcieleniami") zmienia się w każdej wizji, drobne szczegóły stwarzają zupełnie odrębne postaci, tak jak na przestrzeni życia każdy z nas przeżywa wielkie przemiany wewnętrzne i zewnętrzne. Ten chłopak zmienia się i dynamicznie rozwija, chłonąc wszystkie informacje, które na niego spadają. Czy jednak czyni go to bardziej pewnym, kim jest naprawdę? Skąd przybył, kim był, zanim "obudził się" w tym dziwnym miejscu, w jakim jest teraz? Niestałość kreacji głównego bohatera i jego otoczenia oraz brak związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy kolejnymi jego przygodami - to wszystko unaocznia nam oniryczność tego filmu. Chodzi tutaj o sen, który paradoksalnie okazał się dla kogoś całym życiem. Można zastanowić się, czy w odniesieniu do każdego z nas strumień świadomości bywa tak czysty i klarowny, jakbyśmy chcieli, czy też może zapominając, kim jesteśmy i gubiąc się w swoich problemach czy własnej świadomości - również śnimy nasze życia?...

Zakończenie filmu jest to metafizyczna otwarta karta. Reżyser pozostawił i tutaj swobodę interpretacji. Czy udało się naszemu bohaterowi przebudzić? Czy jest to tylko kolejna oniryczna wizja, kolejne złudzenie? Czy istnieje w ogóle coś takiego jak "prawdziwy świat"? Czy może wkraczając w wyższe stany świadomości, stajemy się sami mniej "realni", rzeczywistość automatycznie ulega odrealnieniu? A może to zakończenie oznajmia nam klęskę, niemożność dotknięcia istoty rzeczy, nieudolność ludzkiego umysłu w poszukiwaniu prawdy na temat naszej własnej egzystencji?